MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

22 kwietnia 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Na portalu Życiezamościa.pl

W internecie pojawiły się relacje z mojej wizyty w Zamościu. Oto tekst i zdjęcie z portalu Życiezamościa.pl autorstwa Janka Ciosa.

20 kwietnia 2017 r. podczas Zamojskiej Biesiady Literackiej, w Książnicy Zamojskiej w Zamościu gościła pisarka oraz dziennikarka prasowa i telewizyjna Małgorzata Karolina Piekarska.
Jest ona autorką m.in. wydanej w 2016 roku książki, dokumentujące wojenne losy mieszkańców Zamojszczyzny, pokazane przez pryzmat smutnych doświadczeń małego chłopca oraz historii dwóch rodzin, jedną z których są Piekarscy. Pani Małgorzata Piekarska w Książnicy Zamojskiej w Zamościu gościła już wcześniej w 2010 r i 2012 r. Gościem spotkania był  również stryj autorki Jan Tchórz, który wcześniej wyszedł ponieważ emocje i wspomnienia tamtych wojennych czasów są tak mocne, że serce ściska i powraca lęk tamtych wydarzeń. Jak mówi autorka książka ta powstawała ponad 40 lat.
Autorka opowiada o swoim pierwszym zetknięciu się z reportażem ojca. Miała wówczas dziewięć lat, a wojnę kojarzyła z „Czterech pancernych i psa”. Nic więc dziwnego, że tekst opisujący wstrząsające losy małego chłopca zrobił na niej wielkie wrażenie „Syn dwóch matek” powraca więc również do tamtego reportażu. Jest relacją, która opisuje losy bohatera z dwóch perspektyw: ojca i córki – obojga dziennikarzy. W tym intymnym zwierzeniu autorka pisze nie tylko o Janie Tchórzu, ale rekonstruuje niełatwe losy własnej rodziny. Zresztą główny bohater to również członek familii, bo jest stryjem autorki.
Współautorem książki jest, zmarły w 1999 roku, Maciej Piekarski, który pozostawił napisany w latach 70-tych reportaż, a obecnie córka przeplotła go współczesną opowieścią.
Książka o zagładzie Zamojszczyzny przez pryzmat losów Jana Tchórza, dziś emerytowanego gospodarza we wsi Borowina Starozamojska. Wtedy 2,5-letniego chłopca dwukrotnie wydzieranego od matki – raz biologicznej, drugi raz adopcyjnej.
W 1943 roku Janina i Bronisław Piekarscy, rodzice Macieja Piekarskiego wzięli z sierocińca pozbawione rodziców dziecko o nieznanej tożsamości, uratowane przez warszawskich kolejarzy z tzw. transportu śmierci. Ta decyzja na zawsze splotła ze sobą losy dwóch rodzin.
Janek Cios

Źródło: http://zyciezamoscia.pl/reportaze/syn-dwoch-matek-autorka-ksiazki-w-zamojskiej-biesiadzie-literackiej-2/

21 kwietnia 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Na portalu Zamość.Naszemiasto.pl

W internecie pojawiły się relacje z mojej wizyty w Zamościu. Oto tekst i zdjęcie z portalu naszemiasto.pl, Autorką jest Lila Pietrusiewicz.

Książka „SYN DWÓCH MATEK”, której autorami są Maciej Piekarski i jego córka Małgorzata Karolina Piekarska to historia o zagładzie Zamojszczyzny pokazana przez pryzmat losów małego dziecka (…) dwukrotnie wydzieranego od matki: raz biologicznej, drugi raz adopcyjnej.
To także opowieść o osobistym przeżywaniu tego dramatu przez autorkę, która jako dziewięcioletnia dziewczynka odkrywa rodzinną historię.
„Syn dwóch matek” jest książką mówiącą o wojnie w sposób zupełnie inny niż dotychczas. Podejmując tematykę Ziemi Zamojskiej, rzadko pojawiającą się w naszej literaturze, ukazuje życie jednego człowieka, w aspekcie problemu wysiedleń, okupacji i porywania dzieci polskich przez Niemców.
„Syn dwóch matek” to niezwykła, bardzo osobista pozycja literacka poświęcona zagładzie Zamojszczyzny widzianej przez pryzmat losów Jana Tchórza, dziś emerytowanego gospodarza we wsi Borowina Starozamojska. Wtedy 2,5-letniego chłopca dwukrotnie wydzieranego od matki – raz biologicznej, drugi raz adopcyjnej.
W 1943 roku Janina i Bronisław Piekarscy, rodzice Macieja Piekarskiego wzięli z sierocińca pozbawione rodziców dziecko o nieznanej tożsamości, uratowane przez warszawskich kolejarzy z tzw. transportu śmierci. Ta decyzja na zawsze splotła ze sobą losy dwóch rodzin.
Autorami książki pt. „SYN DWÓCH MATEK” są zmarły w 1999 roku Maciej Piekarski i jego córka Małgorzata Karolina Piekarska. To specyficzny i osobisty dwugłos, w którym napisany w latach 70-tych reportaż przeplata się ze współczesną opowieścią, jaką snuje zmarłemu ojcu córka. Opowiada mu, jak przed laty odebrała historię swojego przybranego stryja oraz jak ta historia zmieniła jej spojrzenie na świat oraz na obecne losy Jana Tchórza. Książka jest próbą odpowiedzi na pytanie: czy wojna i jej okrucieństwo istnieją tylko dopóki żyje ostatni świadek? Jest też przestrogą przed nieuchronnymi skutkami zamazywania pamięci i autentyzmu wydarzeń. Autorka zadaje pytanie zasadnicze: czy w niedługim czasie, przykładowo za lat 70, świat będzie jeszcze pamiętał, kto wywołał II wojnę swiatową i kto był katem a kto ofiarą? Według M. Piekarskiej niebezpiecznie i perfidnie przesuwa się ta granica (nie)pamięci… Zasmuca i szokuje ją wypowiedź jednej z grup młodzieży uczestniczących w spotkaniu poświęconym Dzieciom Zamojszczyzny – „Nas to nie dotyczy! Nie jesteśmy Żydami!”
Czytając naszą historię często postrzegamy ją również przez pryzmat popularnych filmów takich jak „Czterej Pancerni i pies”, „Stawka większa niż życie” czy „Jak rozpętałem II wojnę swiatową” i niejednokrotnie taką ją chcemy widzieć…jako opowieść z przygodami, budzącą więcej dobrych niż złych emocji. Rozgrzeszamy się sami z (nie)pamięci bo to przecież tylko przeszłość… Bo to było kiedyś… Czy naprawdę „KIEDYŚ”?
Jaka jest więc nasza pamięć historyczna? Co umyka wspomnieniom a co pozostaje w nasjako integralna część całości życia i powraca jak koszmar, którego końca nie ma i nie będzie…. Nie mając od przeszłości ucieczki, można ją co najwyżej pomijać, przemilczać lub udawać (nie)pamięć… Bo nie da się zapomnieć na zawsze… A co potem?
Reportaż wojenny jest gatunkiem nieco już zapomnianym. Umierają ostatni świadkowie tragicznych wydarzeń i koszmaru, którym była II wojna światowa. Małgorzata Karolina Piekarska ożywia przeszłość, nadając jej niezwykle osobisty charakter. Jednocześnie upomina się o sprawstwo Niemców, nie nazistów – jak sama podkreśla. Wojna skończyła się dawno, jednak kłamstwa na jej temat wciąż są powtarzane… Co więcej powstają z coraz większą siłą zupełnie nowe, przeinterpretujące prawdę i fakty tzw. opracowania i „dokumenty”. Czy ktoś kiedyś będzie jeszcze pamietał jak było naprawdę? Jeśli to my sami zapomnimy, to kto? Czy nie przyjdzie nam kiedyś zapłacić za brak wyobraźni i (nie)pamięć?
Małgorzata Karolina Piekarska była gościem Zamojskiej Biesiady Literackiej. Spotkanie tradycyjnie odbyło się w Galerii Eksilibris, tym razem 20 kwietnia 2017 r. Poprowadziła je Danuta Kawałko, dyrektor Książnicy Zamojskiej im. Stanisława Kostki Zamoyskiego w Zamościu.
Lila Pietrusiewicz

 

Źródło: http://zamosc.naszemiasto.pl/artykul/syn-dwoch-matek-spotkanie-autorskie-z-malgorzata-karolina,4092265,artgal,t,id,tm.html

19 kwietnia 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Zaproszenie na zamojską Biesiadę

Podczas kwietniowej (20.04) Zamojskiej Biesiady Literackiej, w Książnicy Zamojskiej w Zamościu gościć będzie pisarka oraz dziennikarka prasowa i telewizyjna Małgorzata Karolina Piekarska. Jest ona autorką m. in. wydanej w 2016 roku książki „Syn dwóch matek”, dokumentujące wojenne losy mieszkańców Zamojszczyzny, pokazane przez pryzmat smutnych doświadczeń małego chłopca oraz historii dwóch rodzin, jedną z których są Piekarscy.

Współautorem książki jest, zmarły w 1999 roku, Maciej Piekarski, który pozostawił napisany w latach 70-tych reportaż, a obecnie córka przeplotła go współczesną opowieścią.

Rozmowa z autorką rozpocznie się o godz. 16:00 w Bibliotece Głównej, ul. Kamienna 20 w Zamościu. Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych. Wstęp wolny.

 

15 kwietnia 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Wesołych Świąt

Z okazji Świąt Wielkanocnych składam wszystkim najserdeczniejsze życzenia zdrowych i spokojnych Świąt!

Dla wierzących mam obraz „Niewierny Tomasz” pędzla Michelangelo Merisi da Caravaggio, bo w ten czas warto pomysleć o wierze, czym w ogóle jest?

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. 25 Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę». 26 A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» 27 Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» 28 Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» 29 Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.» (J 20,24-29)

Na obrazie Jezus ma przekłuty prawy bok. W Biblii nie jest powiedziane, który bok przebito włócznią. Stąd dowolność na obrazach.

Dla niewierzących też mam prezent. Świecki, wielkanocny obrazek, który uwielbiam. Jest częścią amerykańskiej popkultury. Oto tradycyjne zdjęcie dzieci z wielkanocnym zajączkiem. (W tym miejscu proszę, by nie mylić zająca z królikiem! Zając jest większy, ma dłuższe kończyny i charakterystyczne bardzo długie uszy.) Zając Szarak to nasze polskie zwierzę, które zamieszkuje otwarte tereny głównie rolnicze. W marcu zające łączą się w pary (marcują) stąd ich skojarzenie z nadejściem wiosny. Są poza tym symbolem płodności. Polscy chłopi uważali go za symbol… zbereźności, ale cóż… na pewno nie widzieli tego zdjęcia.

No to jeszcze raz!

Wesołych Świąt!

13 kwietnia 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

A w Tygodniku Siedleckim o książce „Syn dwóch matek”

W Tygodniku Siedleckim, w numerze świątecznym, ukazał się artykuł na temat książki „Syn dwóch matek”. Dlaczego akurat w tej gazecie? Bo to w Żelechowie w czasie wojny mieszkała Mama Tchórzyna, czyli dla mnie babcia Zosia – biologiczna matka stryja Jana Tchórza. W Żelechowie byłam w 2009 roku na spotkaniu autorskim. Przyjęto mnie tam niezwykle miło. Rozmawialiśmy o wysiedlonych tam mieszkańcach Zamojszczyzny. Żyją jeszcze mieszkańcy Żelechowa, którzy im pomagali. Niesamowite było w czasie wojny to pospolite ruszenie, które sprawiło, że ludzie nawzajem sobie pomagali. Czy czasy pokoju sprzyjają nieżyczliwości? Często tak właśnie myślę.

„TATO, CZY TO TEN ŻELECHÓW?”

Najnowsza książka Małgorzaty Karoliny Piekarskiej „Syn dwóch ojców” opowiada o zagładzie Zamojszczyzny, widzianej oczami Jana Tchórza, który jako 2,5-letni chłopiec był dwukrotnie odbierany matkom – biologicznej i adopcyjnej. Autorka książki wraca do wojennego Żelechowa i Sobolewa. Historia miasteczek z czasów wojny przeplata się z bolesnymi, bo prawdziwymi wspomnieniami. Dziadkowie pisarki, Janina i Bronisław Piekarscy, w 1944 [powinno być w 1943] roku zabrali z warszawskiego sierocińca dziecko o nieznanej tożsamości, uratowane przez warszawskich kolejarzy z tzw. transportu śmierci. Decyzja o adopcji na zawsze splotła ze sobą losy przybranych braci Jana Tchórza i Macieja Piekarskiego, ojca autorki książki.

JAK CÓRKA DO OJCA

Książka jest dwugłosem córki i jej zmarłego w 1999 roku ojca. Autorka wykorzystała reportaż̇ Macieja Piekarskiego, napisany w latach 70. Tekst przeplata się ze współczesna opowieścią, która córka snuje zmarłemu: jak historia jej przybranego stryja zmieniła jej spojrzenie na świat oraz jakie są obecne losy Jana Tchórza. To próba odpowiedzi na pytanie, czy wojna i jej okrucieństwo istnieją tylko dopóki żyje ostatni świadek?
Jeden z rozdziałów brzmi swojsko: „Tato, czy to ten Żelechów?”
„To pytanie zadawałam Ci wiele razy – pisze autorka. – Powtarzało się, ilekroć podróżowaliśmy po Polsce. Dobrze wiesz, że Żelechowów jest cała masa, a jako dziewięciolatka nie znałam jeszcze zbyt dobrze geografii własnego kraju. Zresztą… zasób wiadomości geograficznych dziewięcioletniego dziecka dotyczy przeważnie miejsc, w których ma rodzinne. (…) Do tego właściwego Żelechowa nigdy razem nie dojechaliśmy”.

DOTARŁA DO ŻELECHOWA

Pisarka przyjechała do Żelechowa w 2009 r. na spotkanie autorskie.
„Mazowiecki Żelechów babci Zosi odwiedziłam sama kilka lat temu. Nie wiem, co mnie wtedy podkusiło, ale… postanowiłam opowiedzieć swoim czytelnikom o stryjku Janku i babci Zosi. Wszyscy żelechowscy czytelnicy wiedzieli, że w czasie wojny w ich mieście byli wysiedleńcy z Zamojszczyzny. Nie miałam przygotowanej prezentacji, zeskanowanych zdjęć, tylko im o tym wszystkim opowiadałam. A oni znali setki takich historii” – czytamy w książce.
Rok później, gdy przyjechała do Zamościa, była pewna, że będzie opowiadać o czymś, co miejscowi doskonale znają. Myliła się.
„Sam pomyśl, Tato! W mazowieckim Żelechowie pod Siedlcami dzieciaki znają sprawę zagłady Zamojszczyzny, a w takim Zamościu już̇ nie. Tak jakby Żelechów żył przeszłością, a Zamość niekoniecznie. Ale ciągle łudzę się, że może to był tylko taki przypadek?” – pisze autorka.
Do żelechowskich wątków pisarka często wraca „Wiesz, Tato, że podczas mojej ostatniej wizyty na Zamojszczyźnie stryj Janek rysował mi plan Żelechowa? Rysował, jak wygląda tam rozjazd. Którędy jechała więzienna sanitarka”.
W innej części książki znajdują się wspomnienia babci Zosi, biologicznej matki Jasia.

DZIECKO ODEBRANE MATCE

„Nie wyobrażałam sobie, jak to będzie dalej, jak mnie przywieźli do Żelechowa. W dniu Bożego Narodzenia byłam na mszy. Potem wróciłam do swoich dzieci, do szkoły, cośmy mieszkali parę rodzin wysiedlonych. Usiadłam z chorym Jasieniem i zapłakałam, żem nie miała córek przy sobie. W tej chwili przyszły kobiety z Żelechowa, przyniosły nam potraw takich pośnikowych. Podzieliły się z nami opłatkiem. Była to chwila radości”.
Spytaliśmy autorkę, czy myślała, aby ponownie odwiedzić Żelechów. Tym razem z nowa książka?
– Bardzo chętnie przyjadę do tego miasta i ponownie spotkam się z jego mieszkańcami. Jeśli tylko zostanę zaproszona – mówi Małgorzata Karolina Piekarska.

JUSTYNA PYCKA

Tygodnik Siedlecki nr 15/2017