MAŁGORZATA KAROLINA PIEKARSKA

pisarka, dziennikarka

18 lutego 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

I jeszcze jedna recenzja

Na blogu „Tu czytam” prowadzonym przez recenzentkę i pisarkę Izabelę Mikrut ukazała się kolejna recenzja

Młodzież

Ku zadowoleniu czytelników Małgorzata Karolina Piekarska napisała tom o dalszych losach bohaterów „Klasy pani Czajki”. W pierwszej powieści przeprowadzała nastolatki przez całe gimnazjum, w „LO-terii” idzie za nimi do szkół średnich i obserwuje coraz bardziej skomplikowane relacje. Część dawnych znajomych utrzymała ze sobą kontakt i mimo zmiany szkoły spotyka się na imprezach czy podczas wspólnych wyjść do kina. Nowa szkoła to również szansa na zmiany, na budowanie nowej tożsamości – i na znajomości, które mogą przynieść wiele dobrego ludziom.
„LO-teria” jest ostrzejsza niż „Klasa pani Czajki”. Wyzwania, z jakimi mierzą się bohaterowie, należą do bardziej skomplikowanych, dużo więcej tu też… przemocy. Raz to dziewczyna może dla zemsty zlecić pobicie chłopaka, innym razem do agresji doprowadzeni zostaną spokojni koledzy – w obronie koleżanki. Pojawiają się problemy ponad siły niedojrzałych emocjonalnie bohaterów: niechciana ciąża czy szantaże. Autorka podsuwa obrazy przemocy domowej, ale i sytuacje „odwrotne”, gdy ktoś niszczy możliwość zyskania rodziny. W „LO-terii” pojawia się śmierć – i ta tragiczna, i ta naturalna – a młode pokolenie wcale nie jest przed nią chronione. Poza tym Piekarska wprowadza standardowe motywy z powieści młodzieżowych – konflikty z rodzicami, miłość, przyjaźń czy zazdrość. Bohaterów jest wielu i wikłają się w rozmaite relacje.
„LO-teria” to zestaw tematycznych rozdziałów. W każdym Małgorzata Karolina Piekarska skupia się na dwóch lub trzech wybranych nastolatkach wchodzących w interakcje – i odwołuje się do wyrazistego problemu, który czasami powróci w jednym z przyszłych fragmentów, a czasami jest zamkniętą całością dającą młodzieży do myślenia. Bohaterowie wciąż kłócą się lub godzą, próbują udzielać sobie wsparcia i pomocy albo szukać własnej drogi z dala od innych. Powoli sprawdzają też, co właściwie ich interesuje i czym chcieliby się zajmować w życiu. Coraz poważniej myślą o przyszłości, co nie przeszkadza im we wszczynaniu infantylnych kłótni tu i teraz.
Ale dorośli też nie są bez winy. Istnieją tacy, którzy – po ciężkich chorobach i wyzwaniach niesionych przez los – zyskali odpowiedzialne i rozsądne dzieci, są i tacy, którzy wciąż popełniają błędy i pakują się w kłopoty. Jedni swoimi obawami niszczą udane związki pociech, drudzy przegrywają własne życie. Nie zawsze kłótnie są efektem uprzedzeń i niechęci – u mamy Małgosi nasilające się irracjonalne ataki na domowników to zapowiedź bezwzględnej choroby. Małgorzata Karolina Piekarska bardzo dba o to, by bohaterowie „LO-terii” rzeczywiście mieli powody do zmartwień – i do wspólnego szukania rozwiązań. Ta autorka nie proponuje wydumanych sporów o byle błahostkę. Kiedy nawiązuje do międzyludzkich konfliktów, zawsze ma na uwadze lekcję, jaką z lektury wyciągną nastolatki. Pisze tak, żeby zakamuflowane w tekście wskazówki przydały się odbiorcom. Chociaż wiele z nich pojawia się w dialogach, nie mają posmaku psychologicznych pogadanek z teorii – autorka woli, by bohaterowie dochodzili do ważnych wniosków samodzielnie – wtedy ich doświadczenia będą cenniejsze dla czytelników. „LO-teria” to mądra książka, która dostarcza też nastolatkom ciekawych (i „życiowych”, mimo że przerysowanych) fabuł oraz portretów. To wartościowa lektura – cieszy zatem fakt, że powraca na rynek wydawniczy i będzie mogła dotrzeć do większej liczby odbiorców. „LO-teria” to książka napisana ze znawstwem tematu, ale i z humorem, uniwersalna i niestroniąca od trudnych zagadnień.
12 lutego 2017

Autor: Izabela Mikrut

Źródło: http://tu-czytam.blogspot.com/2017/02/magorzata-karolina-piekarska-lo-teria.html

16 lutego 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

I znowu recenzja „LO-terii”

Ukazała się kolejna recenzja. Tym razem na blogu Górówianki.

„Klasa pani Czajki” jest najlepszym przykładem, że dzieci bardzo szybko dorastają i wchodzą w świat problemów dorosłych, a ich drogi troszkę się rozchodzą. Jednym z powodów są różne licea, nieporozumienia, niedomówienia, wchodzenie w nowe kręgi znajomych. Bohaterzy są doroślejsi, bogatsi w doświadczenia, odkrywają nowe emocje, nawiązują bliższe relacje, ale z drugiej strony zadziwiająco łatwo zrywają wcześniejsze znajomości i ciągle zbyt łatwo ulegają emocją. Z grupki popisujących się gimnazjalistów zmienili się w poważniejszych licealistów, których licealne życie zaczyna się już na wakacjach. Małgosia wyjechała do cioci Doroty w Stanach Zjednoczonych, dzięki czemu może podszlifować język, poznać rodaków mieszkających w Nowym Jorku oraz miasto, które zna z filmowych kadrów. Wakacje w nowym miejscu to także czas nawiązywania nowych znajomości.
Jej chłopak, Maciek, w tym czasie jest z kolegami na obozie wędrownym, gdzie musi nie tylko pokonać własne słabości, ale zmierzyć się z Agatą poszukującą jakiegokolwiek chłopaka. Wakacyjna „miłość” będzie się ciągnęła za chłopakiem bardzo długo i przyniesie wiele szkód. Również w związku Michała i Kingi pojawią się burze, ich losy zostaną wywrócone do góry nogami. W życie każdego z bohaterów wkroczą nowi znajomi z własnymi doświadczeniami, przez co akcja staje się bardzo rozbita i wielowątkowa. Fabuła składa się z kolejnych scenek, będących wynikiem wcześniejszych. W całej książce nie ma akcji zmierzającej w określonym kierunku. Ot, takie wycinki z życia zwykłej młodzieży, która doświadcza utraty, uczy się pomagać, zmaga się z nauczycielami oraz problemami rodzinnymi. Każdy rozdział to kolejny wycinek świata licealistów mieszkających w Warszawie. Tytuł dobrze oddaje akcje: to loteria losów bohaterów, których poznaliśmy w „Klasie pani Czajki” i tych, którzy dopiero teraz wkroczyli na strony książki. Wśród całej tej gamy postaci nie zabraknie wybijających się na plan pierwszy, na którym na pewno znajduje się wspomniana para Małgosia i Maciek. Ich miłość zostaje poddana próbom, ale wzajemnie zrozumienie, zainteresowanie kulturą, wspólne spędzanie czasu na rozwijaniu zainteresowań owocuje, dzięki czemu zawsze mogą na siebie liczyć.
Nie zabraknie też Kaśki, która wybrała się do najgorszego liceum i dzięki temu ma lepsze oceny od znajomych z wcześniejszej szkoły. Jej postępy w nauce zostają docenione przez rodziców, którzy kupią jej bardzo dobry komputer, który będzie początkiem dość dziwnej przygody uzmysławiającej młodym ludziom, że trzeba uważać na znajomości zawierane przez internet.
Pojawia się też dość dziwna Kamila, która po stracie chłopaka (zginął w wypadku) przeżywa żałobę i sprawia, że jej otoczenie jest smutne. Dziewczyna staje się niesamowicie zaborcza.
„LO-teria” to opowieść o licealistach dla licealistów. Małgorzata Karolina Piekarska pokazuje, że życie młodzieży wcale nie jest takie proste. Małgosia musi się ścierać z matką, która chce by zajęła się nauką zamiast spotykała z chłopakiem, Marcin traci mamę, którą musi zastąpić młodszemu rodzeństwu, Kamila musi pogodzić się z własnym bólem i tak dalej. Każdy nastolatek jest inny i ma odmienne problemy.
„LO-teria” zdecydowanie różni się od „Klasy pani Czajki”. Mniej tu jest zabawy, więcej zmagań z trudami życia, podejmowania ważnych decyzji, wchodzenia w świat dorosłych oraz ponoszenia odpowiedzialności za własne decyzje, które potrafią zaskoczyć czytelników.
Książka na pewno da młodym ludziom wiele do myślenia i pozwoli poczuć im, że nie tylko oni zmagają się z kłopotami, że nie tylko ich świat przerasta. Lekturę polecam gimnazjalistom oraz licealistom.

Autor: Anna Sikorska

Źródło: http://annasikorska.blogspot.com/2017/02/magorzata-karolina-piekarska-lo-teria.html

15 lutego 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

„100 lat w Warszawie”, czyli znów zapraszam przed telewizory

19 lutego 2017 o g. 16:35 oraz 20 lutego 2017 o g. 5:35 i 21 lutego 2017 o g. 1:30 zapraszam przed telewizory. Na antenie TVP regionalna wyświetlony zostanie mój zrobiony półtora roku temu film dokumentalny pt. „100 lat w Warszawie”. Kto nie widział – zapraszam.

michal_piekarskiakt-urodzenia-michalamichal-piekarski

„100 lat w Warszawie” to film dokumentalny, który poprzez życiorys i osobę prapradziadka autorki Michała Piekarskiego (1841-1938), warszawskiego kowala, który żył 97 lat, pokazuje, jak na przestrzeni lat zmieniała się Warszawa i panujące w niej obyczaje.  Jak gaszono pożary? Ilu w mieście było kowali? Ile było szkół męskich a ile żeńskich?
W wycieczce po Warszawie – tej dawnej i obecnej – bierze udział (wraz z autorką) varsavianista Janusz Owsiany.

scenariusz i reżyseria: Małgorzata Karolina Piekarska
zdjęcia: Jarosław Mytych
dźwięk: Marek Nowakowski
montaż: Bożena Swierż
oprac. muzyczne: Marianna Zając
czytał: Grzegorz Szponder
kierownictwo produkcji: Barbara Kubicka
w filmie wykorzystano materiały archiwalne TVP S.A.
Twórcy dziękują za pomoc firmie kowalskiej „Hefajstos”.
Produkcja TVP Warszawa 2015

Emisja na antenie TVP REGIONALNA.

14 lutego 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Recenzja z Magazynu Literackiego Książki

W najnowszym numerze Magazynu Literackiego Książki ukazała się recenzja publikacji „Syn dwóch matek” autorstwa Ewy Tenderendy-Ożóg.

Historię stryjka Janka poznała po raz pierwszy, gdy miała 9 lat. Wstrząsnęła nią opowieść spisana przez jej ojca, Macieja Piekarskiego i opublikowana w stolicy (wydanie z 1976 roku) o dwuletnim chłopcu, który wyrwany z rak matki, wraz z innymi dziećmi miał trafić do Oświęcimia. Na szczęście warszawscy kolejarze zatrzymali transport śmierci. Janek trafił do sierocińca, skąd zabrali go dziadkowie Małgorzaty Karoliny Piekarskiej. Gdy miał cztery lata znów został wyrwany matce – tym razem adopcyjnej.
Autorka „Klasy pani Czajki” po 40 latach postanowiła opowiedzieć głośno o losach Jana Tchórza i o dramacie mieszkańców Zamojszczyzny, która znalazła się na celowniku Hitlera – w ramach Generalnego Planu Wschodniego wysiedlono całe wioski. Pretekstem do wydania książki był udział w spotkaniu autorskim w zamojskiej szkole, gdzie pisarka zderzyła się z brakiem pamięci o pacyfikacji ziemi i wysiedleniach. Drugim impulsem była premiera publikacji Anny Janko „Mała zagłada”, która po raz pierwszy głośno mówiła o zagładzie Zamojszczyzny.
Książka powstała na podstawie reportażu Macieja Piekarskiego „Wojenne losy rodziny Tchórzów”, który jednak nigdy nie ujrzał światła dziennego. W tekście znalazły się również relacje Zofii Tchórzyny. Losy Janka opowiedziane są więc głosami przybranego brata i rodzonej matki, a w ich opowieści wplecione są komentarze i wspomnienia Małgorzaty Karoliny Piekarskiej, w których zwraca się ona bezpośrednio do Ojca. Książkę wzbogacają fotografie i skany dokumentów, m.in. korespondencja obu matek (biologicznej i adopcyjnej). Dziennikarka kieruje uwagę czytelników na dramatyczne losy Zamojszczyzny, ale też na dramat polskich dzieci, wysiedlonych do Niemiec i tam adoptowanych. Wielu z nich nie wie do dziś, że urodzili się w Polsce.
„Syn dwóch matek” porusza do głębi. Wyczuwa się dość wyraźnie emocje, jakie towarzyszyły pisarce, w której „na zawsze tkwi dziewięcioletnia dziewczynka bojąca się wojny. Jak sama wyznaje: „W czasie dokumentacji i pisania bez przerwy płakałam. Tak jak płakałam czterdzieści lat temu, gdy poznałam historię stryjka Janka”. To proza przenikliwa i mądra. Ta opowieść zostanie w nas już na zawsze.

Autor: Ewa Tenderenda-Ożóg

Źródło: Magazyn Literacki Książki nr 1/2017

 

13 lutego 2017
by Małgorzata Karolina Piekarska
0 comments

Warszawa w Twoich 100 słowach

Zaproszono mnie do Jury konkursu literackiego pt. „Warszawa w Twoich 100 słowach”. Jednym z patronów medialnych konkursu jest Oddział Warszawski Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, którego jestem prezesem. Ponieważ termin nadsyłania prac mija za kilka dni, więc postanowiłam zaprezentować także na swojej stronie o co chodzi w konkursie.

I tak tylko na marginesie dodam, bo organizatorem jest Węgierski Instytut Kultury, że kocham Węgry i dwa lata uczyłam się węgierskiego. Mam same dobre wspomnienia z Węgier. Lubię węgierską kulturę, bo jestem wielką fanką Imre Kálmána i tamtejszą kuchnię, bo kocham paprykę i wina z Egeru.

Warszawa w Twoich 100 słowach

O wielkości literatury nie świadczy liczba użytych zdań czy słów, ale raczej ich jakość. W poszukiwaniu miniaturowych arcydzieł czy wybitnych krótkich form literackich nie trzeba odwoływać się do haiku czy mniej lub bardziej awangardowych oraz futurystycznych eksperymentów, ale wystarczy przyjrzeć się naszej codzienności. Leady artykułów, hasła reklamowe, statusy na portalach społecznościowych to niekończący się wyścig na jak najwięcej znaczeń w jak najmniejszej liczbie znaków. Odbywający się w ramach Roku Kultury Węgierskiej konkurs literacki „Warszawa w 100 słowach” zachęca, by do 19 lutego 2017 przesłać swoje propozycje na opisanie esencji miasta, chociaż nie tylko.

Stworzenie dobrej krótkiej formy literackiej to nie lada wyzwanie. Wymaga to od autora przede wszystkim bardzo precyzyjnego doboru słów, więc nie ma tu miejsca na ozdobniki czy przypadkowe zwroty. Jednak napisanie prawdziwego dzieła przy pomocy kilku zaledwie wyrazów jest jak najbardziej możliwe. Dowodem na to jest chociażby mini utwór Ernesta Hemingwaya, który w 1917 roku podobno założył się z kolegami, że napisze najkrótszą i jednocześnie najsmutniejszą historię świata. Brzmiała ona: „Do sprzedania: dziecięce buciki, nigdy nieużywane.” Oszczędność formy cechuje również mistrzów słynnych japońskich utworów poetyckich, czyli haiku. Chociaż ich wiersze składają się zaledwie z 17 sylab podzielonych na 3 wersy.

Dzień w 100 słowach

Coraz bardziej skrótowe przekazywanie myśli zawdzięczamy również technologii, która stała się nieodłączną częścią naszego życia. Większość z nas nie wyobraża sobie dnia bez portali społecznościowych, gdzie przekaz ma być zwięzły i celny. Najlepszym przykładem jest chociażby Twitter, gdzie wpisy są ograniczone do 140 znaków.
W tę przestrzeń coraz śmielej wkraczają również literaci, którzy nie tylko promują swoje dzieła na profilach, wrzucając krótkie zapowiedzi publikacji, ale również poprzez przycisk „Lubię to” pozwalają internautom stać się ich współtwórcami. Przykładem jest chociażby zbiór Łukasza Najdera „Transmisje”, który jest inspirowany statusami zamieszczanymi przez autora na Facebooku. Podobnie powstała książka „Całe życie z moim ojcem” Julii Szychowiak. Pisarka właśnie na portalu Zuckerberga zaczęła publikować krótkie relacje z życia jej taty, które następnie przerodziły się w dłuższą opowieść.

Egzotyczne początki

Pomysł na opisywanie świata w maksymalnie 100 słowach przyszedł z Chile, gdzie w 2001 zorganizowano konkurs pt. “Santiago in 100 words”. Od tego momentu jest to jeden z najpopularniejszych chilijskich konkursów literackich. Krótkie opowiadania o życiu toczącym się w danym mieście od kilku lat podbijają europejskie stolice. Przemyślenia na temat swoich miast mają okazję zaprezentować od kilku lat mieszkańcy Budapesztu, a teraz Bratysławy, Pragi i Warszawy. Wszytko dzięki kreatywnym i odważnym pracownikom węgierskiej organizacji Mindspace.
Patronem duchowym pierwszej polskiej edycji jest Leopold Tyrmand, warszawiak znany z powieści tj. “Zły” czy “Siedem dalekich rejsów”, a także opowiadań, które w głównej mierze dotyczą Warszawy. Ogłoszenie wyników konkursu zaplanowane jest na 19 marca, czyli w 32. rocznicę śmierci pisarza, którego twórczość stanowić może dobre źródło inspiracji. Jest bowiem w jego pisarstwie coś bardzo aktualnego z perspektywy dzisiejszych mieszkańców – trzeźwe, lekko ironiczne podejście, a jednocześnie z odpowiednią dozą miłości do miasta.
W Warszawie łapie się życie na gorąco. Prężność tego miasta zdumiewa, w pewnych wypadkach demoluje, w innych jest uciążliwa i dezorganizująca, jeszcze w innych uszczęśliwia swą dynamiką i każe optymistycznie wierzyć w przyszłość” Leopold Tyrmand, „Zły”

Jak wziąć udział?

Opowieści można przesyłać korzystając z formularza po zalogowaniu się na stronie internetowej www.warszawaw100slowach.pl lub też tradycyjnie, drogą pocztową na adres: Cetera Et Cetera, ul. Mokotowska 45/16, 00-551 Warszawa z dopiskiem „Warszawa w 100 słowach”. Wysyłając list nie należy na kopercie umieszczać swojego imienia i nazwiska. Swoje dane trzeba umieścić w oddzielnej zaklejonej kopercie włożonej do koperty z historią. Udział w konkursie „Warszawa w 100 słowach” może wziąć każdy – pisarze i amatorzy pióra, warszawiacy i osoby rzadko odwiedzające stolicę, a nawet takie, które nigdy w niej nie były. Wystarczy ją opisać chociażby korzystając z Google Maps.
Każdy może wysłać maksymalnie 5 opowiadań. Historie te będą oceniane przez czteroosobowe jury, w skład którego wchodzą: Małgorzata Naimska – z-ca dyr. Biura Kultury m.st. Warszawy, m.in. wieloletnia pracowniczka Polski PEN Club, Małgorzata Karolina Piekarska – związana z Warszawą pisarka, blogerka, dziennikarka prasowa i telewizyjna, autorka powieści młodzieżowych, których akcja rozgrywa się na Saskiej Kępie, gdzie sama mieszka i skąd pochodzą jej przodkowie, Paweł Dunin-Wąsowicz – dziennikarz, publicysta, krytyk literacki oraz Marcin Wojciechowski – dziennikarz i varsavianista.

Termin nadsyłania zgłoszeń trwa do 19 lutego 2017.

Nagrodzone prace będą częścią Warszawy

100 najlepszych opowieści zostanie wydanych w formie książkowej, a także opublikowanych na stronie internetowej www.warszawaw100slowach.pl. Spośród nich zostanie wybranych 12 finalistów do których tekstów 12 polskich grafików i ilustratorów stworzy komentarze graficzne. Członkowie jury w końcu wskażą też 3 najlepsze historie, których autorzy otrzymają nagrodę pieniężną.
Opiekę nad polską edycją konkursu sprawuje Węgierski Instytut Kultury we współpracy z budapesztańską Fundacją Mindspace. Patronami medialnymi zaś są Polskie Radio i Telewizja Polska. Partnerami są Muzeum Jazzu im. Leopolda Tyrmanda, warszawski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz Miasto Stołeczne Warszawa. Projekt jest współfinansowany przez Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki.

Więcej informacji na stronie www.warszawaw100slowach.pl lub fanpage’u Warszawa w 100 słowach.

***

Rok Kultury Węgierskiej w Polsce 2016/2017 w myśl rozporządzenia Rządu Węgier to trwające od maja 2016 do końca 2017 roku artystyczne święto. Zorganizowany przy współpracy z węgierskimi i polskimi partnerami cykl wydarzeń służy nie tylko propagowaniu węgierskiej kultury, lecz pozwala także na umocnienie stosunków oraz zaakcentowanie związków politycznych, gospodarczych i turystycznych. Jego głównym celem jest podkreślenie zarazem wagi historycznej przyjaźni węgiersko-polskiej czy tradycyjnej węgierskiej kultury, jak i zaprezentowanie jej najnowszych dzieł i osiągnięć. Twórczość artystów znad Dunaju, tamtejsze zwyczaje oraz tradycje są prezentowane podczas licznych przedsięwzięć kulturalnych, m.in. koncertów, wystaw, festiwali teatralnych i filmowych. Z okazji obchodów, na język polski przetłumaczono i wydano książki ponad 20 węgierskich autorów. Więcej informacji znajduje się na stronie www.kulturawegierska.pl, fanpage’u Węgierskiego Instytut Kultury oraz kanale YouTube.

Węgierski Instytut Kultury w Warszawie to jedna z najstarszych placówek kulturalnych w Polsce, działająca od 1935. Jej zadaniem jest upowszechnianie węgierskiej kultury, historii i dziedzictwa narodowego w Polsce. Zajmuje się promocją kraju i budowaniem pozytywnego wizerunku narodu węgierskiego. Wspiera współpracę między oboma państwami w dziedzinie kultury, edukacji, nauki, sportu oraz sztuki. Od 2009 roku Instytut mieści się przy ul. Moniuszki 10 w Warszawie.

***